Prowizorka okazuje się najtrwalsza.
Prawo Murphy'ego
Rzecz działa się w poprzedniej pracy. Wymiataliśmy z kolegą. Dział należał do nas. A potem dołożyli nam koleżankę. Sympatyczną poniekąd. Z dość pełnymi kształtami. Musiałem się pilnować dość, jak na nią patrzyłem. Do tego wszystko ją bardzo śmieszyło. Odgrywa to pewną rolę sprawczą w tej historii. Koleżanka wdrażała się powoli. Nie było jednak pośpiechu. Sezon jeszcze nie hulał, jak szalony wieprz. A potem przyszły zmiany. Zabrali mi kolegę. Dali kobietę na wychowawczym. Przede wszystkim niespodziewanie dla siebie zostałem nieformalnym szefem działu. Takim zaklasyfikowaniem siebie dokonałem rekompensaty braku podwyżki w tej sytuacji. Na pewno byłem osobą, do której wszyscy zwracali się z pytaniami. Myślę więc, że należało mi się chociaż tyle.
W tym to właśnie ferworze doszło do zabawnej sytuacji. Tempo pracy było wysokie. Jednym z moich - jako więcej wiedzącego - zadań było odblokowywanie zamówień. Kiedy klient przekraczał limit, system blokował go. Informacja szła do wsparcia sprzedaży. Tam wszystko liczyło pięć kobiet. Niekoniecznie wszystkie na raz. Nazywałem je czarownicami. Siedziały tam jak na sabacie. W kręgu. I odprawiały do dziś tajemne rytuały nad księgowymi papierami. Po jakimś czasie dostawaliśmy odpowiedź pt. "Puszczać". Czasem nie. Z taką podkładką było się gościem. Można było odblokowywać.
Nowa koleżanka dostawszy taką wiadomość mówiła do mnie dość długie zdanie: "Czy mógłbyś mi odblokować taką a taką firmę, ponieważ...". I tak dalej. W ferworze pracy niewielkie znaczenie miała dla mnie informacja, jaka to firma. Za którymś razem z rzędu powiedziałem:
- Wyślij mi tylko numer tego zamówienia i powód. Jak odblokuję, to powiem - tu nastąpiła chwila namysłu na wymyślenie najbardziej absurdalnego zdania, jakie może mi przyjść do głowy w tak krótkim czasie - to powiem: "Kloszard jest na moście".
Nowa koleżanka zaśmiała się. Śmiała się z tego nawet kilka tygodni później. Zaczęła mówić to jako hasło wywoławcze. Często nie widziałem, że mi wysłała coś komunikatorem. Więc wywoływała mnie kloszardem. Ja po chwili kloszardem odpowiadałem. Jednorazowy żart okazał się trwałym rozwiązaniem.
Całe teoretyczne wyjaśnienie skuteczności tej metody komunikacji skonstruowałem znacznie później. Koleją losu studiuję informatykę. Wciąż. Na pierwszym roku mieliśmy przedmiot o wdzięcznej oraz niewiele mówiącej nazwie teoretyczne podstawy informatyki. Na praktyczne się nigdy nie doczekałem. Szczęściem jednak, nie wstrzymywałem oddechu. Obyło się więc bez reanimacji. Przedmiot nawet był interesujący. Tam właśnie usłyszałem o redundancji. Redundancja to inaczej nadmiarowość. Czy wręcz dosłownie. W teorii informacji nadmiarowość oznacza, że w danym języku jest więcej form niż faktycznie potrzeba. Może to brzmieć cokolwiek abstrakcyjnie, posłużę się więc przykładem.
Kiedy widzimy słowo: "Krkaów" domyślamy się, że chodzi o "Kraków". Właśnie dlatego, że jest więcej słów niż potrzebujemy. Nie wszystkie kombinacje liter tworzą sensowne słowa. Fachowo mówiąc: znajdujące się w słowniku danego języka. Na początku wykorzystywano to do korygowania błędów. Każdy plik ma swoją sumę kontrolną, którą się dopisuje w nadmiarowej części. System wylicza swoją i porównuje z tą w pliku. Jak się nie zgadza, to najczęściej coś nie tak jest. Może być, oczywiście, błąd samej sumy. No bo niby dlaczego nie? Obecnie np. każde mp3 zamiast tylko dźwięku ma w sobie zakodowane informacje o artyście, tytule, raz spotkałem się z tekstem całej piosenki, a ostatnio dodają jeszcze okładki. Odtwarzacze to czytają ładnie. Ludzie lubią takie bajery.
Kariera kloszarda na moście szybko dobiegła końca, ale do dziś stosuję ten system. W kontaktach z różnymi osobami. Jeżeli więc kiedyś usłyszycie mnie mówiącego pozornie bezsensowne rzeczy, to zamiast cieszyć się, jak dzieci, że straciłem rozum do reszty, pomyślcie raczej, że być może ktoś Was tutaj, PT Czytelnicy, dyma.
Krótko po incydencie z kloszardem zmieniłem pracę. Koleżanki więcej nie spotkałem. Podejrzewam, że do dziś ją śmieszy wszystko dookoła. Pewnie opowiada znajomym przy grillu o kloszardzie. Może nawet sama wprowadza to w życie.
"Neque porro quisquam est qui dolorem ipsum quia dolor sit amet, consectetur, adipisci velit..."
("Nikt nie kocha bólu samego w sobie, nikt go nie poszukuje lub pożąda tylko dlatego, że jest bólem...")
Nie pamiętam, gdzie natknąłem się na ten tekst. Być może była to jakaś strona w budowie. To najbardziej prawdopodobna wersja. Pierwsze słowa to:
"Lorem ipsum...". Język wyglądał na łaciński. Wrzuciłem fragment w Google. Wtedy dopiero się zdziwiłem. Najpotężniejsza z wyszukiwarek wyrzuciła setki tysięcy stron, które nic nie łączyło ze sobą. Strony banków, blogi, strony domowe, strony firm budowlanych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Po plecach przeszedł mi dreszcz. Zacząłem się zastanawiać, czy to nie jakiś tajemny tekst. Zaklęcie ściągające internautów. Nie potrafiłem wymyślić, w jakim innym celu miano by go umieszczać na tylu stronach. Kiedy człowiek wkręca sobie film, rozsądek dochodzi do głosu ostatni.
W końcu udało mi się znaleźć
tę stronę. Można się z niej dowiedzieć, iż tekst jest tzw. standardowym wypełnieniem edytorskim. Stosuje się je od XV wieku. Fragment tekstu jest wzięty z Cycerona (ok. 45 r. p.n.e.), reszta to bełkot. Celem powstania "Lorem ipsum" był tekst, na którym można stwierdzić, jak wygląda jakiś layout. Uwaga, ludzie o słabych nerwach, na następne zdanie. Może w XV wieku stosowano inne nazewnictwo, ale już wtedy mieli layouty. Solidna benedyktyńska robota. Wyparta potem przez profesora Gutenberga. "Lorem ipsum" dzięki swej konstrukcji nie przyciąga treścią. A wygląda lepiej niż wypełnienie jednym znakiem tylko czy ciągiem przypadkowych zlepków literowych. W Internecie - i nie tylko (patrz obrazek) - można często napotkać na pozostawione przez nieuwagę "Lorem ipsum". Tekst przetrwał pięć wieków. Bez większych zmian. Istnieje podobno kilka humorystycznych wariacji.
Oto cały sekret tajemnego tekstu.
P.S. Na stronie powyżej jest generator "Lorem ipsum" dowolnej długości. Sam z niego korzystałem kilkakrotnie. Gdyby ktoś potrzebował tekstu z ogonkami, to polecam
tu.