erem
14.07.2008 :: 16:50
Bawią mnie pojawiające się co jakiś czas apele dziewczyn z roku "spotkajmy się wszyscy, będzie miło", skoro wiadomo, że każdy przebywał w swoich małych podgrupach. A potem wszystko przegryzł czas. Po moim 90-osobowym roczniku kontakt mam z jedną osobą.
Bee
01.07.2008 :: 15:31
Atmosfera stałego kontaktu źle wpływa na zawiązywanie się prawdziwych przyjaźni chyba. Wydaje się, że wszystko ok a to zwykła umiejętność dopasowania się do tych osób na czas przebywania z nimi.
Ta garstka przyjaciół ze szkoły jaką mam to przyjaźń zrodzona już po etapie 'skazania na siebie' - w ramach odświeżenia kontaktu. Bo dopiero wtedy widać na kim komu zależało.
Krazov
01.07.2008 :: 13:47
Tak jest, macie obydwie rację. Na studiach ludzie są już starsi i sobie nie obiecują. Skoro przez 2 lata nie udało się ani jedno wspólne piwo już nie mówię, że wszyscy, ale żeby większą grupą, to po co się ośmieszać jakimiś deklaracjami?
"Understand, that friends come and go. But with precious few you should hold on" - że tylko przytoczę za "Sunscreen".
yuu
01.07.2008 :: 13:39
Wiesz, ze znajomościami tak już chyba jest. Jedne zostają na lata całe, podczas gdy inne są tylko na tu i teraz. I nigdy nie wiadomo do końca, które są które.
Bee
01.07.2008 :: 13:38
Nieee martw się, za 15 lat znajdziesz ich na N-G, ja swoich na N-K, dodacie się do znajomych i nie zamienicie z sobą żadnego bardziej zaangażowanego słowa ;]
Oczywiście, pozapewnialiśmy się, że wspólne klasowe wigilie z naszą wych., jakieś 'piwa' i te inne okazje. Bo wypada tak powiedzieć.
Krazov
01.07.2008 :: 11:49
Byliśmy sobie potrzebni. Co nie zmienia faktu, że nasza współpraca dobrze się układała i przebiegała w miłej atmosferze.
yuu
01.07.2008 :: 09:15
Z ludźmi, z którymi studiowałam dwa ostatnie lata, nie powiedziałam nawet tego. Bywa.