Eine strenge Rechnung erhalte die gute Freundschaft.
niemieckie powiedzenie
Pierwsza rzecz, jaką mi oznajmiła, kiedy znajomość się kończyła, to: "Jesteśmy kwita". Jakby o to chodziło. Jakby miała już wszystko policzone.
W tamtym momencie nie miało to dla mnie żadnego znaczenia.
Zwykła przytaczać motto tej notki. Po babci. Dość często. Trochę mnie to irytowało. Mimo wszystko nie protestowałem. Zdaje się, że bardziej komfortowo czuła się w takim właśnie układzie. Nie chciałem tego zakłócać.
Po fakcie stwierdzam, że jednak mi to przeszkadzało. Szczególnie, kiedy chodziło o wciskanie mi w rękę kwot rzędu 2 zł. Trzeba znać umiar. Poniżej pewnego progu to jest wręcz śmieszne. Kiedy patrzę wstecz, dochodzę do wniosku, że to jeden z elementów, który zniechęcił mnie do dalszej znajomości. Jakby zawsze chciała być gotowa do rozpłynięcia się bez zobowiązań. Nie był to powód główny. Nie rozstrzygający. Dorzucił swoje trzy grosze tylko. Był jednak jak bas w piosence rockowej. Nadawał swoisty rytm.
Pieniądze rzecz nabyta. Przychodzą. Odchodzą. Przepływają. Powinny być w ciągłym ruchu. Zdarza mi się korzystać z czyjegoś gestu. Sam czasem funduję coś różnym ludziom. Nie zawsze ich znam. Choć na ogół tak.
Przez chwilę myślałem, że to dobra polityka. Rozliczać się co do grosza.
Tylko, że to detal jest.